Tom Sweterlitsch "Świat miniony"
Jest tylko jedna możliwa reakcja, gdy reklama na okładce głosi "Błyskotliwe i niepokojące połączenie 12 małp i Incepcji". Przeczytać! Zwłaszcza, kiedy jest się fanem obu tych filmów. No... ale niestety, bycie fanem obu filmów oznacza, że poprzeczka została ustawiona wysoko. A moje oczekiwania niestety nie zostały spełnione. Dlatego tak długo mi się zeszło z czytaniem. Myślałam już, że się poddam.
Agentka specjalna Shannon Moss zostaje wyznaczona do rozwiązania sprawy morderstwa rodziny żołnierza seals'ów i odnalezienia jego zaginionej córki. Początkowo nie rozumie, dlaczego przydzielono jej to zadanie, z czasem dowiaduje się jednak, że mężczyzna był astronautą na pokładzie USS Waga, statku, który prawdopodobnie przepadł w najciemniejszych otchłaniach Głębokiego Czasu, a jego załoga została uznana za zmarłą.
By odkryć, co się wydarzyło i odnaleźć dziewczynę, Shannon podróżuje w przyszłość, żeby zbadać jej możliwe wersje i odnaleźć informacje, które mogą pomóc w rozwikłaniu jej śledztwa. Szybko okazuje się, że sprawa jest zdecydowanie bardziej złożona, a w jej rękach spoczywa los całej Ziemi.
Sama koncepcja książki nie brzmiała źle, dlatego zaczęłam ją czytać. Ale potem zrobiło się... grząsko.
Postacie w książce mają znaczenie absolutnie drugoplanowe. Nawet główna bohaterka, Shannon. W zależności od sytuacji zmienia się ich historia, charakter, itp. To jest zrozumiałe, bo Shannon poznaje możliwe wersje przyszłości, a jej działania w jej teraźniejszości mają wpływ na to, jak potoczą się losy innych bohaterów. Ale! W teorii psychologii ludzie posiadają cechy, które są dla nich spójne przez większość życia. Tutaj tego nie wyczułam, kolejne wersje postaci były od siebie zupełnie oderwane. I to już mi przeszkadzało.
Drugim problemem była dla mnie niejednolita narracja. W czasie teraźniejszym trzecioosobowa, w przyszłości pierwszoosobowa. I... ja się zaczynałam szybko motać w tym wszystkim.
Trzeci problem to absolutny chaos fabularny. Rozumiem koncept, ale wprowadzając tak zawiłe idee należałoby poświęcić odrobinę czasu na ich rozwinięcie. Nadal jest wiele rzeczy, których w tej książce nie rozumiem. Chociażby sam Głęboki Czas. Rozumiem zamysł - rozwiązywanie zagadki równolegle w teraźniejszości i możliwej przyszłości, co samo w sobie wiąże się z dodatkowymi komplikacjami i zasadami, rozumiem konsekwencje takiego podróżowania (to było akurat bardzo interesujące i zdecydowanie można było ten wątek pociągnąć i na nim zbudować całą książkę). Gubię się przy sposobie funkcjonowania USS Waga i tego, jak statek oddziałuje na świat wokół siebie i możliwe rzeczywistości. To był już totalny chaos i mój mózg po prostu się tutaj wyłączał.
Ostatecznym problemem była dla mnie sama zagadka kryminalna, która niby stanowiła główny wątek, a w końcu okazało się, że niespecjalnie. Zdecydowanie można było tę książkę zbudować inaczej, nie wprowadzając niezrozumiałego zamętu.
Podejrzewam, że ta książka znajdzie sobie wielu fanów. Mnie jednak zupełnie nie przekonała. Przeczytałam ją tylko dlatego, że sobie obiecałam, że zacznę ruszać książki z półki, którą zapełniłam już jakiś czas temu. Ale polecić nie mogę, bo poza jednym elementem (aspekt podróży w czasie i ich konsekwencje), nie było w tej książce nic, co by mnie urzekło. Do następnego!


Komentarze
Prześlij komentarz