Robert Galbraith (J.K.Rowling) "Serce jak smoła"


Szósty tom przygód Cormorana Strike'a, na który czekałam tak bardzo, że... aż przegapiłam jego premierę i przypadkiem trafiłam na już wydaną książkę w empiku. Dlatego nie oglądając się nawet na koszt książki kupowanej wprost z salonu, zdecydowałam się od razu na zakup. I lekturę. Porzucając wszystko inne. 

Do agencji Strike'a i Ellacott przychodzi roztrzęsiona młoda kobieta i błaga o pomoc. To Edie Ledwell, współtwórczyni popularnej kreskówki Serce jak smoła, która właśnie podpisała kontrakt z ogromną platformą streamingową. Od jakiegoś czasu prześladuje ją w internecie osoba, posługująca się nickiem Anomia, a Edie zaczyna być coraz bardziej zdesperowana, żeby odnaleźć prześladowcę - jest w coraz gorszej formie psychicznej, podjęła już jedną próbę samobójczą. Jednak Robin z różnych powodów odmawia jej przyjęcia sprawy. 

Jakiś czas później, na cmentarzu Highgate, gdzie rozgrywa się akcja Serca jak smoła, zostaje popełniona wstrząsająca zbrodnia. Edie zostaje zamordowana, a drugi z twórców ciężko raniony i walczy o życie. Agencja znów zostaje poproszona o pomoc w sprawie, tym razem przez współpracownicę twórców. Strike i Ellacot podejmują się tym razem sprawy, poruszeni ogromem tragedii Edie Ledwell. By schwytać mordercę, para detektywów musi zmierzyć się z wirtualną rzeczywistością i wniknąć w skomplikowaną sieć nicków, sprzecznych interesów i nabrzmiałych konfliktów. 

Cóż... zacznę od tego, że poprzednimi tomami autorka podniosła poprzeczkę naprawdę wysoko, więc moje oczekiwania były bardzo duże. I muszę przyznać, że absolutnie się nie zawiodłam! Mimo, że książka ma ponad tysiąc stron, a potrafią mnie zawieść książki, które mają 1/3 tej objętości, Sercem jak smoła jestem po prostu zachwycona! Lektura była świetną zabawą i nie mogłam się wprost oderwać! Pisarka po raz kolejny porusza tematy, które stanowią pewien społeczny problem, tym razem chodzi o zachowania w internecie. 

Fandom kreskówki jest idealnym odzwierciedleniem zachowań w sieci, gdzie wizja anonimowości sprawia, że pozwalamy sobie na dużo więcej. W tym miejscu muszę przyznać, że to była najtrudniejsza część do czytania dla mnie. Wizja autorki była taka, by pokazać równoczesność rozmów na czacie fandomu, jednak ostatecznie to czytało się bardzo ciężko. Z drugiej strony obserwowanie sprawy z perspektywy ewentualnych świadków było zdecydowanie interesujące i stanowiło sporą innowację dla Rowling. Można było obserwować, jakie relacje wytworzyły się między użytkownikami i moderatorami, a także jak właściwie zaczął się hejt na Ledwell. I to między innymi dzięki obserwacji fandomu ta książka, mimo ponad tysiąca stron, jest tak wciągająca. 

Fandom to świetne zobrazowanie efektu kuli śnieżnej. Rowling sama doświadczyła skutków tego, co się dzieje, gdy uwielbiający ją fani nagle się od niej odwracają i pojawia się internetowa agresja. Tutaj wszystko zaczęło się od niefortunnego wpisu, a potem zadziałał właśnie efekt kuli śnieżnej, gdy ktoś przeinaczył słowa Edie, a później zrobił kampanię nienawiści przeciwko niej. 

Drugą, naprawdę interesującą sprawą w książce jest koncepcja samej kreskówki. Twórcy cieszyli się początkowo samym procesem twórczym, w którym jedynym ograniczeniem była ich wyobraźnia. Później ich dzieło wpadło w tryby biznesu i wielu fanów zaczęło traktować Serce jak smoła jako swoją własność, co, w ich mniemaniu, uprawniało ich do wszelkich komentarzy, a również usprawiedliwiało ich agresję. Fantastycznie został ukazany proces, w którym Edie zaczyna odczuwać skutki popularności, przede wszystkim te negatywne i zaczyna podupadać na zdrowiu psychicznym.

Ehhh... dla mnie ta książka skończyła się zdecydowanie za szybko. I teraz trzeba wrócić do szarej rzeczywistości i kończącego się urlopu. Chyba powinnam zdecydować się teraz na jakąś lżejszą lekturę. A może wrócę do książki, którą zaczęłam czytać, zanim znalazłam w księgarni Serce jak smoła... Tymczasem!

Komentarze

Popularne posty