Lisa Gardner "Czyste zło"
Ostatnia z serii książek o D.D. Warren autorstwa Lisy Gardner i muszę przyznać, że z ulgą żegnam się z autorką. I to chyba już ostatecznie. Nie mam w domu już żadnej jej książki i raczej nie przymierzam się do zakupu kolejnych. Już w poprzednich dwóch książkach czułam, że to jednak nie jest "to", teraz się tylko upewniłam.
W górach Georgii odnaleziono szkielet kobiety. Na podstawie rekonstrukcji twarzy rozpoznano jedną z możliwych ofiar psychopaty, Jacoba Nessa. To ściąga do cichego miasteczka zastępy śledczych z FBI. I już niedługo potem zespół odnajduje kolejne groby. Niektóre świeższe, niektóre dużo, dużo starsze. Jakie sekrety kryje ciche i pozornie idylliczne miasteczko? Czy Ness miał tutaj swoją siedzibę?
Na miejsce przyjeżdża agentka specjalna Kimberly Quincy, która prowadziła Sprawę Nessa, D.D. Warren (chociaż niezupełnie rozumiem dlaczego) oraz ostatnia ofiara psychopaty, chcąca zamknąć już tę sprawę do końca, Flora Dane. Ness od dawna już nie żyje, FBI nadal próbuje jednak odkryć sposób jego działania i odnaleźć ciała kobiet, które zamordował, żeby oddać spokój ich rodzinom.
Na drodze do odkrycia prawdy staną sami mieszkańcy miasteczka, którzy nie chcą ujawnienia sekretów, które mogłyby wpłynąć na życie całej społeczności. Jedyną osobą skłonną udzielić jakichkolwiek odpowiedzi jest nastoletnia dziewczyna, która jest niemową... i jest naprawdę przerażona.
Po raz kolejny fabuła toczyła się wokół losów kobiet, ponieważ Gardner chętnie sięga po bohaterki, które wykazują się męstwem, są nieustępliwe... i pod wieloma względami bardzo męskie. Chyba że akurat uwielbiają markowe buty na obcasie. Ale już w poprzednich częściach miałam kłopot z jej brakiem konsekwencji w prowadzeni swoich postaci i znów miałam to samo poczucie. Teraz po prostu wyklarowała mi się myśl, że bohaterki Gardner, mimo że są kobietami, to mają wszystkie te cechy, które mnie irytują u bohaterów Cobena. I w tym miejscu zaczęłam zauważać za dużo podobieństw, żebym była w stanie spojrzeć na książki Gardner inaczej.
Pomijając jednak konstrukcję bohaterów, która nie jest najmocniejszą stroną pisarki, mamy jeszcze fabułę w tej książce. I... czytałam recenzje pełne zachwytów, a ja jakoś nie mogłam się wciągnąć. To wszystko było strasznie naciągane. Flora wciśnięta na siłę w książkę, gdzie nie było dla niej miejsca, tylko dlatego, że Gardner wyraźnie ma do niej sentyment. D.D., która na dłuższą metę nawet nie powinna prowadzić śledztwa związanego z porwaniami Nessa. I w końcu samo powiązanie Nessa z miasteczkiem, które było po prostu wyssane z palca, głupie i bez polotu. Autorkę albo za bardzo poniosła fantazja albo miała do zrealizowania kontrakt, a wena nie dopisała, więc po prostu płynęła po wcześniej sprawdzonych motywach. Ostatecznie wyszło dość słabo, oczekiwałam więcej.
Żeby nie było - ta książka to dobre poczytadło na weekend, lektura, którą można wyrzucić z pamięci po zamknięciu książki. Jak ktoś lubi, będzie zadowolony. Ja chyba po prostu lubię już inny rodzaj książek. Więc... ruszam do kolejnej kupki w poszukiwaniu czegoś lepszego :)


Komentarze
Prześlij komentarz