Katherine Arden "Dziewczyna z wieży"
Po zachwytach nad pierwszą częścią, przyszedł czas na drugą. I muszę się przyznać, że tą przeczytałam jeszcze szybciej niż pierwszą, ale czas na opis znalazłam dopiero dziś. Powrót do średniowiecznej Rusi był tym, czego potrzebowałam w te zimowe wieczory, niestety pozbawione uroku prawdziwej zimy. Marzyło mi się, żeby czytać tę książkę przy trzaskającym ogniu w kominku, ale to marzenie muszę odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość, bo mieszkanie w bloku ma swoje ograniczenia.
Młoda kobieta w średniowiecznej Rusi ma niewielki wybór: małżeństwo albo życie w klasztorze. Wasia jednak wybiera wolność, którą daje jej przebranie za mężczyznę (i fakt, że wszyscy w jej wiosce są przekonani o jej śmierci). Będąc w drodze, dziewczyna trafia na ślad bandytów, którzy podpalają domy i porywają dziewczynki. Idąc ich tropem, trafia do ich obozu i udaje jej się uwolnić ostatnie ofiary. Nie wie, że przy okazji wplątuje się w intrygi i walkę o władzę na dworze Wielkiego Księcia Moskiewskiego, gdyż Wasia trafia na księcia, gdy ten wraz ze swoim wiernym druhem, bratem Aleksandrem, ruszają z misją ocalenia porwanych. Sasza natychmiast rozpoznaje swoją młodszą siostrę w młodym chłopcu, który zaskarbił sobie sympatię Wielkiego Księcia swoją walecznością i odwagą. Postanawia dochować jej tajemnicy, by dziewczyna uniknęła stosu - wyroku śmierci dla każdej kobiety podejrzanej o czary.
Z małej ruskiej wsi Wasia trafia na moskiewski dwór w momencie, gdy miasto jest na skraju wojny z Turkami. Miasto jest w tym większym niebezpieczeństwie, że domowe duchy niemal nie mają dla siebie miejsca w moskiewskich domach, potrzebują ludzkiej pamięci, by przetrwać. Magia ma jednak różne formy, a Wasia trafia na groźniejszego przeciwnika niż Niedźwiedź w pierwszej części, tajemniczego Kasjana Lutowicza, który zdaje się znać wszystkie jej sekrety.
Jedno jest pewne - akcja drugiej części rozwija się o wiele bardziej dynamicznie, niż w pierwszej i jest zdecydowanie bardziej wielowątkowa. Autorka genialnie buduje napięcie dworskich intryg, wplatając uprzedzenia w stosunku do płci pięknej i typowej roli kobiety w średniowiecznej Rusi, z którą to Wasia nie potrafi się w żaden sposób pogodzić. Dziewczyna uskrzydlona potrzebą wolności, stara się czerpać z życia pełnymi garściami, przez co zdarza się, że pakuje siebie i innych w kłopoty (czasami za bardzo polegając na pomocy Morozki, jak robi się zbyt niebezpiecznie). Jako bohaterka książki, Wasia jest postacią inspirującą i zapada w pamięć na długo.
Próbuję znaleźć coś, na co mogę ponarzekać, ale mi osobiście jest trudno. W pierwszej części urzekły mnie domowe duchy, z którymi Wasia potrafiła się porozumieć, w drugiej jest ich zdecydowanie mniej (co, jak czytałam inne recenzje, nieco zniechęciło innych czytelników). Osobiście jednak uważam, że autorka fantastycznie pokazała pewien proces - stare wierzenia najsilniej były zakorzenione z dala od "nowoczesnych" miast. Jest to dość naturalny proces. A poza tym pojawiła się magia w nieco innej formie, z którą Wasia również musiała się zmierzyć, co skończyło się pożarem Moskwy. Ale... żeby nie zdradzać dalej - lecę czytać trzecią część, żeby móc podzielić się swoimi ostatecznymi wrażeniami jak najszybciej!


Komentarze
Prześlij komentarz