Jessica Townsend "Pustka Wietrzna. Polowanie na Morrigan Crow"
Trzeci tom już za mną, a przy okazji rozpacz, bo przeczytałam, że premiera czwartego tomu została przesunięta na drugą połowę 2023 roku... cały rok trzeba czekać na australijskie wydanie! A w Polsce pewnie będzie dopiero w 2024!
Tym razem robi się trochę mroczniej - w Nevermoorze pojawia się tajemnicza choroba, która dotyka jedynie wunderzęta (zwierzęta, potrafiące mówić, często bardzo utalentowane) i przemienia je w agresywne zoorzęta, działające jedynie na podstawowych instynktach, a następnie wysysająca z nich życie. Najgorsze jest jednak to, że pod wpływem choroby, wunderzęta zdają się polować na Morrigan, co może mieć związek z jej mocą, którą dziewczynka dopiero uczy się rozumieć i nią władać. Tym bardziej, że w końcu Towarzystwo Wunderowe podchodzi poważnie do nauki Morrigan i faktycznie udostępnia jej odpowiednie środki do nauki, które jednak mogą okazać się niewystarczające w obliczu epidemii pustki wietrznej. Morrigan, chcąc uratować wszystkich, w tym swoich nowych przyjaciół, staje przed niezwykle trudnym wyborem. A przy okazji poznaje zupełnie nowe uczucie, które nie do końca jej się podoba - zaczyna napawać się swoją mocą!
Cóż... u mnie nic nowego, nadal zachwycam się Nevermoorem. Chociaż tym razem zrobiło się trochę ciężej. I Morrigan, jak przystało na nastolatkę, zaczyna dojrzewać, pojawia się więcej wewnętrznych konfliktów. I jak każda nastolatka, nie potrafi dzielić się swoimi wątpliwościami z innymi, ale próbuje się z nimi mierzyć sama. Równocześnie nadal posiada wiele cech z wcześniejszych tomów i nadal darzę ją ogromną sympatią :)
W drugiej części była ukazana historia wundermistrzów z dwóch stron - jako cuda oraz jako przekleństwa, co pozwoliło lepiej rozumieć rozterki Morrigan. W trzeciej pojawia się zagadka, która być może zostanie rozwiązana w czwartym (oby nie trzeba było długo na niego czekać), jak naprawdę zginęli ostatni wundermistrzowie? Przy okazji Morrigan poznaje blaski i cienie posługiwania się swoją mocą i musi się zmierzyć z zupełnie nowym uczuciem - pragnieniem, by móc zrobić jeszcze więcej i więcej, co skutkuje wyborem, który jej przyjaciele mogą uznać za zdradę.
Przy okazji poznajemy trochę lepiej sam świat Jessici Townsend, a autorka wprowadza w swoją powieść trochę polityki oraz jak złożone są stosunki dwóch światów - tego, z którego Morrigan pochodzi oraz tego, który obecnie uznaje za swój dom. Dziewczynka przekonuje się też, że jest gotowa zrobić absolutnie wszystko, aby swój dom ochronić.
Z każdą stroną zakochiwałam się w Nevermoorze coraz bardziej. Jest to świat absolutnie magiczny, ale ma również mroczne strony. Townsend tak opisuje wymyślony przez siebie świat, że czytelnik ma wrażenie, że stoi tuż obok Morrigan w każdej przygodzie, a wyobraźnia pracuje. Znów ciężko mi się było oderwać od lektury, właściwie zapominałam o tym, że trzeba jeść, chciałam przeczytać jak najwięcej. Co, jak się okazuje, słabo sobie zaplanowałam z uwagi na przesunięcie premiery kolejnego tomu. Pociesza mnie trochę myśl, że seria jest zaplanowana na dziewięć części, mam więc nadzieję na szybki powrót do Nevermooru i że potem uda się do niego wrócić jeszcze kilka razy :)
No to... do następnego razu!


Komentarze
Prześlij komentarz