Terry Pratchett "Kolor magii"
Widzicie zużycie okładki książki na zdjęciu? Tę książkę otrzymałam w prezencie mikołajkowym od kolegi z klasy, gdy byłam w pierwszej klasie ogólniaka. Nie przyznam się nawet, ile lat temu to było :) Dawno... Przy okazji zaliczania książek z plakatu, mogłam powrócić do jednej z ukochanych moich książek i jeszcze raz wejść do Świata Dysku, teraz z nieco innym spojrzeniem na świat. Od tej właśnie książki zaczęła się moja fascynacja fantastyką oraz miłość do Pratchetta, a później do Sapkowskiego i innych.
Kolor magii to pierwsza część wielotomowej serii o Świecie Dysku. Sama w sobie jest dosyć chaotyczna, ponieważ stanowi raczej zbiór oderwanych trochę opowieści, które mają na celu wprowadzić czytelnika w świat Pratchetta.
Głównym bohaterem Koloru magii jest Rincewind, niekompetentny i tchórzliwy, ale obdarzony zadziwiającym instynktem przetrwania mag. Dosyć przypadkowo i niekoniecznie z własnej woli, zostaje przewodnikiem pierwszego w świecie Dysku turysty, Dwukwiata. Uciekają z wielkiego pożaru w Ankh-Morpork - największego miasta Dysku - i wyruszają w podróż dookoła świata. Nie są świadomi, że ich losy są rozgrywaną przez bogów grą.
Specyficzne poczucie humoru Pratchetta oraz sposób wprowadzenia w świat Dysku sprawił, że bohaterowie jego powieści towarzyszyli mi na różnych etapach życia, a miłość do nich rozpoczęła się właśnie od dosyć przypadkowego prezentu od kolegi z klasy. Może dlatego nie rozumiem innych czytelników, którzy oceniają tę książkę jako najgorszą spod pióra autora. Ja darzę ją ogromnym sentymentem, chociaż w późniejszych latach zdecydowanie preferowałam cykl o Śmierci (mój faworyt, jeśli chodzi o absurdalne poczucie humoru).
A jak mój powrót do powieści do latach? Nie zmienił nic w moim postrzeganiu książki, nadal jest jedną z moich ulubionych. Kwestia tego, że dla mnie książki nie zawsze muszą dotykać ważnych problemów, nie muszą być poukładane. Czasami mogą być całkowicie absurdalne i taki właśnie jest Kolor magii. Ale jest to moje osobiste zdanie :)
No... to teraz książka wraca na półkę, a ja lecę przeglądać zasoby, zobaczymy co mi wpadnie w ręce na kolejny post :)


Komentarze
Prześlij komentarz